Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Moderatorzy: BACHMATsforanemroda, eliza

Awatar użytkownika
Eni
Posty: 400
Rejestracja: środa 07 maja 2014, 21:30
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Głogów/Bardo

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: Eni » czwartek 18 sty 2018, 18:00

kasiawro pisze: Tylko Eni pamiętajmy o tym, że pies, którego sprzedajemy kosztuje bez względu na to co z niego wyrośnie. Wydając szczeniaka na warunkach hodowlanych nie dostajemy określonej kwoty ( trochę ryzykujemy) bo nie wiemy co z tego wyrośnie i czy warunek się zwróci ;) .
Ale alternatywą wyboru szczeniąt do hodowli jest zostawianie sobie kilku rokujących psiaków (a jak widać po rynku, takie już też słabiej się sprzedają) albo ryzyko, że jednak z psiaka najlepszy egzemplarz nie wyrośnie.

Myślę, że dla hodowcy mimo wszystko taniej, jak jego psy są na warunku u kogoś, niż jakby sam miał stado ogarniać i wyżywić. No i plusem jest, że taki warunek nie jest traumą dla psa, w przeciwieństwie do zmiany domu w późniejszym wieku.



Awatar użytkownika
miszakai
Posty: 4422
Rejestracja: piątek 17 paź 2008, 18:13
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Kontakt:

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: miszakai » poniedziałek 12 mar 2018, 13:21

Tak sobie powoli przeczytałam tytuł tego wątku i jest według mnie dokładnie w punkt: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców...
A Hania napisała wyżej, „ że jakby zacząć od zmiany myślenia, że naprawde nie każdy pies musi sie rozmnażać, i nie każdy samiec jest dobry do każdej suki, to byłby wielki krok w przód.”
Człowiek siedzi już w tej rasie sporo lat. Miałam tylko dwa mioty, ale z ogarami jestem dłużej. Czasem czytając o planowanych miotach, urodzonych miotach człowiek coś pomyśli, coś wie ale już nie chce mu się gadać głośno…I tak to sobie idzie.
Dla mnie hodowla składa się z takich mini rozstajów, momentów kluczowych decyzji różnych hodowców. Psy nie żyją 100 lat. Czasem skutki takich dezycji, siedząc w rasie te ponad 10 lat, stety i niestety mam szanse obserwować.
Piszemy tu o umaszczeniu, o wzorcu i wpisaniu tam nieufności. O agresji tyle piszemy; że kiedyś ogary nie były tak cięte, że mogły spacerować po kilka samców luzem.
I bach. Przychodzi dzień/etap decyzji. Czy i kiedy kryć? Jakim psem kryć? A potem co się urodziło? Czy zdrowe? Jak chore to na co i kiedy? Czy kryć ponownie skoro jakaś choroba wyszła?. Część decyzji, ba, większość, można oceniać ale pozostają w gestii konkretnego hodowcy i nie spotyka go z tego tytułu żadna przykrość/konsekwencja czy kara. Czasem myślę, że powinna. Część decyzji zemści się od razu, część za dwa, trzy, pięć pokoleń. Ale są ważne. Są kryteria sztywne i te dające większe pole manewru.
Jak dla mnie te sztywne to:
- nie powinno rozmnażać się psów, u których wystąpiły, ujawniły się poważniejsze choroby – np. ropowica, padaczka. Tu jestem kategorycznie przeciw a niestety nie zawsze jest/było to przestrzegane;/ Tu uważam, że jeśli u psa były epizody padaczki, szczególnie do 5-6 r.ż., to zarówno ten osobnik jak i jego rodzeństwo rodzone i rodzicei powinni być wykluczeni z hodowli od tego momentu.
- nie kryjmy psami/suk, które mają epizody agresji, których nie da się już zrzucić na karb testosteronu czy okresu dojrzewania i tych, które boją się swojego cienia. Jak na wystawie widzę psa czy sukę, która nie jest tam pierwszy czy drugi raz a ma przerażenie w oczach, ogon podkulony, nogi rozedrgane – to coś jest nie tak. Psychika nie za dobra.
Te kryteria luźniejsze to dla mnie:
- unikanie powtarzania kryć i używania nagminnie tych samych reproduktorów
- unikanie rozmnażania psów z entropią/dwurzędowością
- inbred nie większy niż 6 dla 5 pokoleń

Niby proste a dla wielu tak nieczytelne. Wielu było na takim rozstaju i decyzje zapadły. Znam przykłady dobrych decyzji i niestety chyba więcej tych złychSama przed taką decyzją stanęłam dwukrotnie. A miałam jak dotąd raptem dwa mioty.
I ktoś powie, że przecież wyszły zdrowe szczeniaki, piękne są nawet czasem (np. po Zagłobie). Może po Wiernym też będzie ok. ale nie wiemy jak się to dziedziczy i kiedy wylezie a ogary nie żyją 100 lat. Co się wleje to się kiedyś wyleje. U rodzeństwa, w 5 pokoleniu a może fartem nigdy ale po prostu jak dla mnie tak nie wolno i trzeba mieć jakieś zasady, bo bardzo łatwo jest je naginać na swoje potrzeby i ambicje. Przy czym te luźniejsze kryteria są może trochę kwestią indywidualnych poglądów/oceny. Te sztywne są sztywne dla wszystkich ras i powinny być bezwzględnie przestrzegane.


Obrazek

Awatar użytkownika
hania
Posty: 6884
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: hania » poniedziałek 12 mar 2018, 13:43

W powtarzaniu kryć dodałbym też krycie sióstr miotowych tym samym psem.



Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7172
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: qzia » poniedziałek 12 mar 2018, 14:13

hania pisze:W powtarzaniu kryć dodałbym też krycie sióstr miotowych tym samym psem.
Tu bym być może dyskutowała. :mysl_1: Jak wiemy z genetyki rodzeństwo może być całkowicie różne genetycznie. Tu bardziej by pasowało krycie matki i córki tym samym psem.
:szacun_1: :szacun_1: Padam na twarz bo w tekście miszakai zostało zawarte to o czym od dawna staram się głośniej lub ciszej mówić i za co zawsze po łbie dostaję. :jezyk:
Ale co tu dużo gadać gdy znani i szanowani hodowcy klepią jednym reproduktorem miot po miocie gdy od zawsze wiadomo, że jest tam problem z agresją. Amen :wstydek:



Awatar użytkownika
hania
Posty: 6884
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: hania » poniedziałek 12 mar 2018, 14:26

Kasiu tylko, ze na razie nie ma jak tego sprawdzic. A pula genetyczne sie zawęża. A z matka i córką jak najbardziej masz rację.



Awatar użytkownika
miszakai
Posty: 4422
Rejestracja: piątek 17 paź 2008, 18:13
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Kontakt:

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: miszakai » poniedziałek 12 mar 2018, 15:00

hania pisze:W powtarzaniu kryć dodałbym też krycie sióstr miotowych tym samym psem.
No miałam dopisać ale właśnie ta genetyka; różnie bywa. Z tym, że mimo, ze może być rodzeństwo różne to w sumie po co kryć tym samym? Skoro można wybrać innego reproduktora? Ale to już są te uznaniowe kwestie; nie zawali się hodowla ogara, nie zepsuje rasa. Przy sztywnych niestety skutki są dalekosiężne i degenerują rasę :?


Obrazek

Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7172
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: qzia » poniedziałek 12 mar 2018, 15:05

Tak tylko mi się przypomniało, że mam sunię po rodzeństwie ale z dwóch różnych miotów. Nie ogara oczywiście. Wtedy hodowczyni mi tłumaczyła, że tak jest niby lepiej jeśli chodzi o powtarzanie się genów. Choć tam nie o inbred chodziło a o krycie czymkolwiek aby był miot, bo planowany rep się nie sprawdził. :niewka:



Awatar użytkownika
SARABANDA
Posty: 3772
Rejestracja: niedziela 27 mar 2011, 20:08

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: SARABANDA » wtorek 13 mar 2018, 00:09

Dalszy ciąg na temat agresji u psów hodowlanych.
Nie dziwi mnie wasza reakcja na krycie Wiernym, bo ten rodzaj agresji kiedy pies najpierw gryzie potem myśli też mnie też przeraża najbardziej. Ale powiedzmy sobie szczerze, krycie agresywnymi reproduktorami nie jest wcale rzadkie. I są na też tym forum potomkowie agresywnych psów.
Poza tym nie rozumiem dlaczego tak bulwersuje krycie agresywnym reproduktorem a przymyka się oczy na rozmnażanie agresywnych suk. Wielokrotnie na wystawie i przy okazji innych spotkań moje dziewczyny były atakowane właśnie przez suki. Nie jest też tajemnicą które rozmnażane suki są agresywne. Mam wrażenie że już nagminnie przymyka się na to oczy. Fajnie się omawia teorię ale z praktyką już gorzej. Tym bardziej jest to niepokojące że częściej szczenięta przejmują agresję po matce, przynajmniej takie dane widziałam.


"...wcale nie wyprzedziliśmy zwierząt i roślin na drodze ewolucji. Po prostu one poszły w jedną stronę, a my w drugą."

Awatar użytkownika
miszakai
Posty: 4422
Rejestracja: piątek 17 paź 2008, 18:13
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Kontakt:

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: miszakai » wtorek 13 mar 2018, 09:47

SARABANDA pisze:Poza tym nie rozumiem dlaczego tak bulwersuje krycie agresywnym reproduktorem a przymyka się oczy na rozmnażanie agresywnych suk.
Napisałam również o kryciu suk. Napisałam właśnie dlatego, ze z praktyką gorzej :roll: Ulało mi się.


Obrazek

Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7172
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Stan hodowli i jej rozwój wyłącznie w rękach hodowców

Post autor: qzia » wtorek 13 mar 2018, 13:05

Ja bym też pomyślała o głębszym przemyśleniu krycia suki rok po roku. Zwłaszcza tych niezbyt "wybitnych". Może lepiej poczekać na efekt swojej pracy ze 2 - 3 lata. Może warto najpierw sprawdzić jakie będą szczeniaki jak już osiągną pełną dojrzałość fizyczną i psychiczną. Tyczy się to też oczywiście repów. Czy na prawdę ogarów jest za mało?



ODPOWIEDZ