Plan hodowlany KOiGP dotyczący coongarów

Moderatorzy: BACHMATsforanemroda, eliza

Awatar użytkownika
Hekate
Posty: 1922
Rejestracja: poniedziałek 27 lut 2012, 22:19
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Nowy Dworek/Lubuskie

Re: Plan hodowlany KOiGP dotyczący coongarów

Post autor: Hekate » poniedziałek 18 kwie 2016, 02:15

Eni pisze:Ale chyba w całym tym krzyżowaniu nie chodzi o to, by takie szczeniaki trafiły "na kolanka"? Bo po co się ktoś naraża na krytykę, krzyżuje bez gwarancji, co wyjdzie, odchowuje - przecież nie po to, by być może jedyny rokujący ogarzo szczenior trafił na kolanka i został wyciachany?

A z drugiej strony na pewno nie chodzi o to, żeby "coś komuś" znienacka do głowy przychodziło i też bez pomysłu i wprawy hodował. Czyli na hodowcy nie tylko spoczywa trud odchowania takich małych coogarków, ale znaleźć im takie domy, żeby się stawiły na przeglądzie i żeby w razie czego były w stanie wychować swojego psa na zwierzaka zdatnego do dalszej hodowli oraz się jej podjęli.

Ja nie mówię o ludziach, którzy chcą rozmnażać byle co, byleby był dochód, a o prawdziwych hodowcach, którzy chcą z tej hybrydy wyciągnąć korzyści dla całej rasy.
Pisałam swój tekst z przymrużeniem oka a dostałam bardzo poważną ripostę, po której doszłam do wniosku, że teoretycznie hodowca ma wybór:

- kryć dopiero wtedy, gdy jest pewny, iż wszyscy przyszli właściciele stawią się na przeglądzie, a jeśli okaże się, że to właśnie ich zwierzęta mają predyspozycje hodowlane, staną na wysokości zadania, zakasają rękawy i wezmą się za udoskonalanie rasy;

Wybacz, ale to utopia.Ilu już hodowców nieopatrznie zaufało obietnicom i umowom z przyszłymi właścicielami? Z tego co obserwowałam, bardzo trudno doprowadzić połowę miotu do przeglądu, a co dopiero znaleźć im właścicieli, którzy będą podzielać naszą myśl hodowlaną. Ktoś liczył jaki procent coogarów zostało użytych do hodowli?

- ryzykować krycie, bo znalazł się jeden zdeklarowany chętny;

- ryzykować krycie licząc, że znajdzie się ktokolwiek, kto na tyle rozkocha się w rasie (jak ja kiedyś :) ), iż da się namówić i w przyszłości zaryzykuje hodowlę tak jak my;

I w tym kontekście, niech ludziom strzela do głowy ile wlezie.

- na nic nie liczyć i nic nie robić, aby przypadkiem nie wyjść na człowieka, któremu wystarczająco nie zależy na rasie, lub który chce rozmnażać byle co, byleby był dochód.

Osobiście uważam, że od strony skuteczności planu hodowlanego, najbardziej korzystne i celowe dla rasy byłoby odchowywanie całych miotów przez hodowców, a po upływie roku, po przeglądzie kwalifikacyjnym, zrobienie w każdym z nich selekcji.

Tylko, którego prawdziwego hodowcę na to stać?



ODPOWIEDZ