Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Awatar użytkownika
musia
Posty: 671
Rejestracja: sobota 14 lut 2009, 09:32
Gadu-Gadu: 4590944
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: musia » środa 15 lis 2017, 14:13

Wiem, że Gwen ma doskonałe Grandy, ale żeby przywiozła Petity (badziewie) - nie sądzę :nunu:


"Zagraj ma ton niemal basowy.Śpiewak trochę wyższy i spełnia rolę barytonu. Lutnia ma piękny matowy głos, a Nutka najcieniej i najwyżej ciągnie. Wszystkie tworzą chór.
To jest myśliwski śpiew, w którym dźwięczy cała psia radość życia "

Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 11133
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: kasiawro » czwartek 16 lis 2017, 00:06

musia pisze:Wiem, że Gwen ma doskonałe Grandy, ale żeby przywiozła Petity (badziewie) - nie sądzę :nunu:
Ja nigdzie nie napisałam badziewie :zdziw_4:
Uważam, że te co tam widziałam, nie wiem czyje, nie były odstająco lepsze od naszych :silacz: .



Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7162
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: qzia » czwartek 16 lis 2017, 13:50

kasiawro pisze:
musia pisze:Wiem, że Gwen ma doskonałe Grandy, ale żeby przywiozła Petity (badziewie) - nie sądzę :nunu:
Ja nigdzie nie napisałam badziewie :zdziw_4:
Uważam, że te co tam widziałam, nie wiem czyje, nie były odstająco lepsze od naszych :silacz: .
Gwen petity też ma cudowne. Niestety w petitach robi sie moda na pieski robione na sznaucerki. Takie mocno wyfryzowane, z puchatymi łapkami. Cześć hodowców woli jednak stary "model" :mrgreen: mocno szorstki, z dość krótkim włosem na łapach (bo tak jednak wygodniej psu w pracy). Na przykład na Crufcie przeważa model "użytkowy". Taki przynajmniej wolą Brytyjczycy co nie zmienia faktu, że psiaki Gwen i tam wygrywają. Co do naszych petitów :mrgreen: Mamy ich mało i na wystawach bywają ciągle te same. Wygrywają w różnych zestawieniach, wymiennie. Teraz w Poznaniu wygrał Akinek Izy. Na klubówce mój Badi. Składy psie były takie same. :mrgreen: :mrgreen:



Awatar użytkownika
Ania W
Grupa szybkiego reagowania
Posty: 11177
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 22:03
Gadu-Gadu: 0
Kontakt:

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: Ania W » poniedziałek 20 lis 2017, 22:12

Fajne ciekawostki przyrodnicze :)
Mi też podoba się taki typ gończego jak fiński czy Hamiltona :)


http://www.ogarnatropie.pl" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 11133
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: kasiawro » poniedziałek 20 lis 2017, 23:48

Krótkie :tia: podsumowanie Zagajowego szukania postrzałków z ostatnich 3 tygodni.

Na pierwszej ścieżce byliśmy zaraz po strzale, dzik zaległ około 200 metrów od miejsca zestrzału, tradycyjnie w wąwozie,krzaczorach i po ciemku. Nasz Pańcio był pewny, że strzał był celny, kwestia gdzie zaległ zwierz.
Drugi sukces to szukanie postrzałka po polowaniu zbiorowym. Sporo farby, zaznaczone jedno i drugie łoże przez Zagaja.Szedł jak na siebie bardzo spokojnie i pracował cały czas dolnym wiatrem. Kiedy doszliśmy do zwierza to stał oparty o siatkę leśną. Ścieżka ponad 300 metrów.
Trzeci postrzałek szukany podczas polowania zbiorowego (dewizowego). Ostatnie pędzenie, po pokocie informacja od rozprowadzającego, że dzik dostał na tył i trzeba to sprawdzić. Oczywiście nikt nie zaznaczył gdzie :zly1: , już ciemno się robi, ale kolega nas wiezie w okolicę gdzie dzik uszedł. Ja farby nie widzę, jest bardzo mokro na rzepaku, a deszcz siąpi coraz mocniej i brak światła. Przez moment zastanawiam się czy to ma sens..? Na otoku nic nie zdziałamy bo zwierz wszedł w stary kamieniołom - oczywiście mocno zarośnięty krzaczorami :zly1: . Puszczam Zagaja. Przed tym sprawdzaliśmy dwa miejsca strzałów, miałam nadzieję, że ma mniej energii (nadzieja mylna ;)). Pies wskoczył w ten kamieniołom, po chwili wyskakuje i okłada pole. Zatacza coraz to większe okręgi nagle piśnięcie i cisza. Jest tak daleko, że ja go nie widziałam tylko usłyszałam. Świecę latarką, widzę jak biegnie centralnie prosto na ten dół. Wzrokiem zapamiętuję gdzie wszedł, sprawdzam to miejsce farby nie widzę ... :mysl_1: Zastanawiam się czy to nie przypadkiem zainteresowała go wataha, która pewnie też tutaj uciekła. Biega po kamieniołomie, słyszę tylko jak okłada. Trwa to trochę, nawet zaczynam się denerwować bo zimno, ciemno i mokro. Za chwilę słyszę, że głosi dzika. Kolejny dylemat dzika czy dziki. Robi przerwy w głoszeniu więc już na tyle go znam, że wiem że dzika wtedy szarpie, w takim razie dzik martwy. Dojście nie jest łatwe, widzę jak uskakuje i szczeka za moment znowu doskakuje i szarpie. Jednak dzik jeszcze żyje. Odległość od miejsca gdzie złapałam go wzrokiem to też około 300 metrów. Nie wiem ile zrobił w kamieniołomie bo tam kluczył sporo.
Czwarty jego postrzałek to kolejny dzień polowania dewizowego. Rano sprawdzamy sobie z Zajo jeszcze jedno miejsce, które sprawdzaliśmy dzień wcześniej, ale mi spokoju nie dawało. I chyba tylko po to abym się utwierdziła, że powinnam wierzyć psu. Postrzałek podniesiony wraz z 3 innymi dzikami. Nie było możliwości nawet odróżnić, który to. Na błocie gdzie zalegały dziki znalazłam mini kropki farby.
Mamy trochę wolnego, więc poszłam z psem na pole aby trochę spuścił z tonu :mrgreen: .
Po drugim miocie dostajemy sygnał, że zaznaczony jest zestrzał na polu, abyśmy podjechali sprawdzić.
Przy tym zestrzale, właśnie koledzy zabierają innego dzika. Czekam aby sobie odjechali, zakładamy otok. Ślad watahy i rannego dzika prowadzi w kierunku drogi :zly1: . Czyste wielkie pole. Zagaj tak rwie mnie na tym otoku, że zaczęłam mieć głupawkę i śmiać się z siebie. Miałam z błota buty milowe i tak starałam się biec za psem. Oczywiście pies co chwila przysiadał bo nie miałam na tyle siły i zwalniałam. Farbę co jakiś czas jak przystaję widzę na polu. Skręcamy lekko, idąc wzdłuż drogi asfaltowej, przecinamy drogę polną. Zaczyna się na szczęście łąka, więc buty robią się lżejsze :D . Zagaj stopniowo odbija od drogi, tempo ma mega. Dobrze, że jest ze mną kolega, który dźwiga broń bo nie dałabym rady. Przeszliśmy dobry kilometr, a ten dalej jak petarda pędzi. Będąc w połowie łąki puszczam Zagaja, widzę tak mi dobrze znany wąwóz, gdzie wiem, że z taką prędkością nie mam szans zejść cało z nim. Zagaj pędzi w dół, zanim doszłam, już słyszałam jak melduje donośnym grubym szczekaniem o swoim sukcesie. Całość jak sprawdziliśmy to około 1300 metrów.

Aby nie było, że tylko mamy sukcesy. Tak dobrze nie jest.
Sprawdzaliśmy byka i łanię w odstępie tygodnia. Za bykiem zrobiliśmy ponad 2 kilometry w większości bez farby, ale w mokrej kukurydzy i niestety nie udało nam się. Widok Zagaja i Pańcia po tym tropieniu - to dwie bardzo nasiąknięte kury, uff jak dobrze, że nie mogłam wtedy jechać z psem. Wcześniej tego byka sprawdzał nasz zaprzyjaźniony posokowiec.
Łania strzelana o świcie, my o 7 już w łowisku - zamiast spaceru ;). Farby na zestrzale sporo. Przez 150 metrów farba pojawia się, ale coraz to mniej. Potem pies wchodzi w trzciny, tradycyjnie odpinam go i czekam. Mija chwila słyszę jak głosi zwierza stojącego, za moment zamieszanie i jest gon za zwierzyną. Wybiegam z trzcin i widzę dzika, a za nim Zagaja.
Przywołuję, o dziwo wrócił dość szybko. Zaczynamy raz jeszcze od miejsca gdzie odbiliśmy od farby. Pies na ściernisku pracuje fajnie, wchodzi w kukurydzę i znowu odpinam i czekam. Nie wchodzę w kukurydzę, bo nie czuję się pewnie. Czekam na sygnał od psa, niestety pies sam dwa razy nawracał się do miejsca gdzie wchodził w kukurydzę i nic. Kończymy.
Po drodze jeszcze dzwonimy do kombajnisty i uczulamy aby nam meldował jak zobaczy łanię. Niestety łani nikt nie widział.

Miało być krótkie :wstydek:
Pozdrawiamy wszystkich, którym się chciało dotrzeć do końca :hi_1:
Załączniki
IMG_5455.jpg
IMG_5524.jpg
20171118_124844 (2).jpeg
Widać jak parowałam po dotarciu ;)



Awatar użytkownika
Ola i Dunaj
Posty: 2069
Rejestracja: czwartek 27 lis 2008, 12:13
Gadu-Gadu: 9495783
Lokalizacja: Młynki

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: Ola i Dunaj » poniedziałek 20 lis 2017, 23:58

Jak ja kocham takie opowieści ! Brawo Wy ! :silacz: :silacz: :silacz:

p.s. Kasia, nie myślalaś żeby "uzbroić" Zagaja w garmina albo trackera ?


Utopista widzi raj,
realista widzi raj plus węża.
Helmut Walters

Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 11133
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: kasiawro » wtorek 21 lis 2017, 00:15

Kompletnie się nie zastanawialiśmy. Nie widzę za bardzo celu na tak drogą zabawkę :mysl_1: ?



Awatar użytkownika
Ula
Posty: 777
Rejestracja: środa 14 wrz 2016, 10:38

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: Ula » wtorek 21 lis 2017, 09:33

Przepiękny opis ...czyta się świetnie :piwko:brawo wszechstronny Zagajek !!!!! :brawo_1:



Awatar użytkownika
Ola i Dunaj
Posty: 2069
Rejestracja: czwartek 27 lis 2008, 12:13
Gadu-Gadu: 9495783
Lokalizacja: Młynki

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: Ola i Dunaj » wtorek 21 lis 2017, 13:24

kasiawro pisze:Kompletnie się nie zastanawialiśmy. Nie widzę za bardzo celu na tak drogą zabawkę :mysl_1: ?
Tak sobie pomyślałam, że jak Zagaj pracuje luzem w kukurydzy czy w innym terenie, to bezpieczniej dla niego i dla Was lokalizować go w urządzeniu, niż na słuch czy oko.


Utopista widzi raj,
realista widzi raj plus węża.
Helmut Walters

Awatar użytkownika
Marzena i Czarek
Posty: 1365
Rejestracja: wtorek 03 maja 2016, 12:47
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: pod Częstochową

Re: Pasja/Rewia Nadbużańskie Granie i Tomkowy Zagaj

Post autor: Marzena i Czarek » wtorek 21 lis 2017, 18:36

:brawo_1:



ODPOWIEDZ