Prawda i mity o dominacji

Awatar użytkownika
Paulina_T
Posty: 462
Rejestracja: czwartek 20 sie 2015, 11:15
Gadu-Gadu: 0
Kontakt:

Prawda i mity o dominacji

Post autor: Paulina_T » środa 15 mar 2017, 10:24

Jestem szczęśliwą posiadaczką psów od 15 lat.
Gdy zaczynałam swoją przygodę z pierwszym szczeniaczkiem, wiele mówiło się na temat ustalania hierarchii wśród ludzko - psiego stada.
O tym, że człowiek wchodzi do domu przed psem, że je pierwszy, że nie pozwala wchodzić mu na sofę, a jeżeli tak, to człowiek decyduje kiedy, o wyznaczaniu granic.
Ja uczyłam się od Gwen Bailey, studiując "Szczenię doskonałe".
Ale od tego czasu bardzo zmieniło się podejście do relacji ludzko-psich.
W międzyczasie dowiedziałam się, że nie istnieje nic takiego jak dominacja psa nad człowiekiem, że ludzie nie stanowią stada z psami. O pozytywnym i tylko pozytywnym szkoleniu, klikerze i takich tam innym niepodważalnych mądrościach.
I nie powiem, że moje poglądy w temacie zostały rozjechane ideologicznym czołgiem. ;)
Moja wiedza o psim świecie legła w gruzach. :zdziw_4:
No ale nauka idzie do przodu.

No i ostatnio natknęłam się na taki artykuł, gorąco polecam http://wesolalapka.pl/glowna/aktualnosc ... -sol-w-oku" onclick="window.open(this.href);return false;

Jakie są Wasza doświadczenia? Przemyślenia?


Hodowla Ogara Polskiego https://www.zsosnowejpolany.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;
tel: 604 853 302

Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7187
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: qzia » środa 15 mar 2017, 12:10

Jacka Gałuszkę znam osobiście od parunastu lat. Wielokrotnie brałam udział w przeróżnych jego szkoleniach. Wielokrotnie też na stopie przyjacielskiej rozmawialiśmy i dyskutowaliśmy. Ogromnie go szanuję i najczęściej zgadzam się z jego poglądami. :szacun_1: :szacun_1: Myślę, że to co pisze o Millanie to zapewne prawda.
Co do moich poglądów :mrgreen: :mrgreen: to ja generalnie nie wyznaję ani teorii dominacji ani żadnej innej. Staram się "przyjaźnić" z moimi psami. Są chwile gdy wchodzą mi na głowę i jest fajnie ale są też sytuacje gdy wyraźnie określam co wolno a czego nie. U mnie nie wolno się gryźć i dokuczać słabszym. :nunu: :nunu: W takich sytuacjach wkraczam zdecydowanie i bez pardonu. Pierze się sypie. Żadne smaczki, klikanie i czułe słówka nie wchodzą w grę. Niejeden mop stracił swój kij. :strach_2: :strach_2: Ale to sporadyczne i marginalne sytuacje. Nie wolno oczywiście też kraść jedzenia, sikać na ściany czy wpadać do domu jak nie pozwalam. Ale to sytuacje nad którymi pracujemy powoli i systematycznie. Staram się aby psy miały zaufanie do mnie, do moich rąk, głaskania (a nie każdy to lubi). Pomaga to przy przypinaniu smyczy czy zakładaniu obroży, przytrzymywaniu psów np. u weta lub gdy nie chcę aby weszły do domu. Żaden z moich psów nigdy nie warknie na mnie przy misce ani gdy zabieram mu coś co ukradł lub memla w paszczy. Staram się bawić z nimi choć na to mam za mało czasu. Pracujemy. Czasami chodzimy pojedynczo na spacery lub wyjeżdżamy gdzieś sobie. Każdy taki moment to praca z psem mimo, że ani pies ani ja nie traktujemy tego jak pracę. Lubimy spać razem. :sen: :sen:



Awatar użytkownika
hania
Posty: 6897
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: hania » środa 15 mar 2017, 13:11

Prawdę mówiąc siedzę w środowisku od lat i nie poznałam osób, które szkoląc uważają, że stawianie granic i ustalanie zasad życia w domu nie jest potrzebne. Więc nie za bardzo wiem o kim mowa. Co nie znaczy, że wszyscy zachwycają się Milanem.



Awatar użytkownika
Hekate
Posty: 1937
Rejestracja: poniedziałek 27 lut 2012, 22:19
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Nowy Dworek/Lubuskie

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: Hekate » środa 15 mar 2017, 16:08

Wychowując dzieci stosujecie system nagród, czy ustalacie granice? Podejrzewam, że jedno i drugie. Podobnie z psami. Są takie, które potrzebują więcej jednego, czy drugiego, w zależności od charakteru, wcześniejszych przejść itp.
Nie wyobrażam sobie dobrego wychowania zarówno bez pozytywnych bodźców, jak i bez wyznaczania granic.



Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 11262
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: kasiawro » środa 15 mar 2017, 18:15

"Pośrednia droga" to jest jak dla mnie klu tego całego artykułu.
Poza tym zawsze podkreślam, że pies w swoim życiu ma być szczęśliwy ze mną, a ja tak samo szczęśliwa z nim.
Pamiętam też czasy jak weszło szkolenie tylko metodą pozytywną i zachłyśnięcie się tym. Po kilku latach już zdecydowanie mniej ludzi było zafascynowanych tym więc coś w tym jest - pewnie tak jak z dziećmi ;).



Awatar użytkownika
hania
Posty: 6897
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: hania » środa 15 mar 2017, 19:16

kasiawro pisze: Pamiętam też czasy jak weszło szkolenie tylko metodą pozytywną i zachłyśnięcie się tym. Po kilku latach już zdecydowanie mniej ludzi było zafascynowanych tym więc coś w tym jest - pewnie tak jak z dziećmi ;).
Kasiu, ale poznałaś jakiegoś szkoleniowca, który uważał, że pies nie powinien mieć stawianych żadnych granic i nie powinien mieć ustalonych zasad życia z człowiekiem? Szkoleniowca, nie zwykłego właściciela przeciętnego Azorka. Ja nie spotkałam - niezależnie od tego jakimi metodami deklarowali, że szkolą. Czytam tylko o takich w artykułach Jacka, więc to dla mnie trochę bajkowe postacie przywołane w jakimś celu.



Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 11262
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: kasiawro » środa 15 mar 2017, 23:32

hania pisze: Kasiu, ale poznałaś jakiegoś szkoleniowca, który uważał, że pies nie powinien mieć stawianych żadnych granic i nie powinien mieć ustalonych zasad życia z człowiekiem?
Hmm trudne pytanie, ponieważ nigdy nie miałam aż tak dużego/głębokiego stopnia znajomości ;).
Myślę, że to jest też tak im więcej wiesz inaczej to postrzegasz lub coś innego widzisz.
Często jak obserwuje to kurs podstawowy posłuszeństwo czy nawet psie przedszkole spokojnie można na pozytywach zrobić i z wyróżnieniem zakończyć. Trudniej zdecydowanie już jest jak przychodzi ktoś z konkretnym problemem u dorosłego psa wtedy oczywiście w zależności od problemu, ale zasady i granice muszę być i to co dla mnie najważniejsze konsekwencja! To tak tylko moje przemyślenia :).



Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7187
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: qzia » czwartek 16 mar 2017, 11:22

Ja z obserwacji wywnioskowałam, że częściej "rozpuszczane" są psy mniejsze, ras nieagresywnych czy ta bardziej "ozdobne". Ponieważ te często są traktowane jak laleczki czy zabawki to granic nie ma bo jak taka cziłka szczeka, siusia czy podgryza to mały problem. Kupa śmiechu. Większość (mam nadzieję) ludzi decydujących się na dużego psa, bierze pod uwagę szkolenie, prace z tym psem czy liczy się z trudnościami. Duży podgryzający czy siusiający pies staje się już nie kupą śmiechu a kupą problemów. Choć niestety nie wszyscy czego dobrym przykładem jest moja Czantoria, która wróciła do hodowli bo pan sobie nie poradził. Suka została też oddana na szkolenie ale pan szkoleniowiec też sobie chyba nie poradził. :niewka: U mnie jest fajną, dość jak na tybetana grzeczną sunią. Asertywność i stawianie granic to podstawa egzystencji. Granice trzeba stawiać dzieciom, partnerowi, sąsiadom itd. Bez tego by nas zjedli. ;) :mrgreen:
Myślę, że problem jest nie czy stawiać granice czy nie tylko jakie one maja być. Ja uważam, że do każdego psa trzeba je dopasować. Są osobniki wymagające tzw. twardej ręki i wtedy dobrze się czują i takie do których trzeba w rękawiczkach.



Awatar użytkownika
Eni
Posty: 405
Rejestracja: środa 07 maja 2014, 21:30
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Głogów/Bardo

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: Eni » środa 22 mar 2017, 01:46

Myślę, że radykalizm w żadnej postaci dobry nie jest. Nie podoba mi się podejście siłowe, ale ustalanie granic i jasne zasady funkcjonowania już uważam za niezbędne. Fanką Millana też nie jestem, ale zauważam, że on dużo jednak ludziom uświadamia. Może ideologię do tego ma specyficzną, ale przecież pierwsze, o czym mówi, to zawsze poszanowanie psa i jego potrzeb (wraca uwagę na potrzebę spacerów i zabaw, na spokojne miejsce do wypoczynku, na zdrowie fizyczne oraz potrzebę zaufania opiekunowi). Cała ta otoczka z liderem stada, jakby jej nie rozumieć dosłownie, pokazuje, że mamy się starać, by psy miały do nas zaufanie, żebyśmy ich nie rozdrażniali naszymi emocjami - czy to robi się mniej prawdziwe tylko dlatego, że zamieszczone zostało w teorii dominacji?

Z drugiej strony Gałuszka, autor naprawdę świetnych książek i co? Jego szkoły już od jakiegoś czasu nie stosują czystych metod pozytywnych (stosują dławik - tylko inaczej go nazywają, stosują plastykowe kolczatki, a nawet elektryczne obroże). Moim zdaniem, tu jest lekki rozdźwięk i obłuda - bo może i te metody skutkują, ale nie wciskajmy oficjalnie, że szkolimy pozytywnie. Poza tym, moim zdaniem ich szkoleniowcy nie mają dostatecznych kwalifikacji, by te narzędzia bezpiecznie stosować - po swoich kursach znają tylko metodę polegająca na dawaniu za pożądane zachowania smaczki, a chce im się korygować psy dławikiem bez diagnozy problemu (to akurat ma miejsce w przypadku psa mojej koleżanki).

Jaką więc wyznaję metodę szkoleniową? Szanuję psa, jego potrzeby i emocje, wymagam tylko tego, czego nauczyłam (czytania w myślach niet :) ). Staram się psa poznać, sprawić, żeby zawsze mi ufał (co sprawia, że przychodzi mi do łóżka i mnie budzi, jak chce wymiotować :gleba: ). Nie chciałam super karnego, zapatrzonego we mnie owczarka czy labka, nauczyłam mojego psa szacunku do moich potrzeb, do przynoszonych przeze mnie do domu zwierząt (króliki, koty, szczurki) i mój pies potrafi mi pomagać się o nie troszczyć, socjalizować je i nakłaniać do ruchu, gdy tego potrzebują, albo dyscyplinować, gdy się kłócą.
Uczyła się tak, jak się uczy dziecko - spoglądając na mnie, oczekując pochwał i próbując na nie zasłużyć.

I tylko tarzanie się w odchodach jest zabawą nie do wykorzenienia, gdy zwiększa się między nami odległość :placzek: Ale sama wskoczy do wanny i grzecznie się wytrzepie na komendę, więc dajemy radę ;)



Awatar użytkownika
Paulina_T
Posty: 462
Rejestracja: czwartek 20 sie 2015, 11:15
Gadu-Gadu: 0
Kontakt:

Re: Prawda i mity o dominacji

Post autor: Paulina_T » środa 22 mar 2017, 10:48

:brawo_1:


Hodowla Ogara Polskiego https://www.zsosnowejpolany.pl/" onclick="window.open(this.href);return false;
tel: 604 853 302

ODPOWIEDZ