Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Awatar użytkownika
miszakai
Posty: 4712
Rejestracja: piątek 17 paź 2008, 18:13
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Kontakt:

Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: miszakai » czwartek 19 gru 2019, 22:16

Miałam usiąść do opisania tej wady i w końcu się udało. Najpierw wklejam od Macieja, właściciela co napisał mi, kiedy poprosiłam o jego optykę a na końcu mój komentarz.

"Urocza Bajka – Ogar Polski z przełykiem olbrzymim, achalazją.

Nie będę się rozwodził nad opisem tego schorzenia, nie jestem specjalistą, a sporo informacji znajduje się w internecie. Chciałbym przedstawić stronę praktyczną z perspektywy właściciela, jakim mam zaszczyt być od 28.03.2019, ośmiu tygodni życia psa, do teraz czyli obecnie prawie dziewięciomiesięcznej, pięknej suczki.

Zacznijmy od tego że zawsze miałem psa w domu, po drodze było mi z zabawą, długimi spacerami,
jak i zwykłymi czułościami, ogólnie wiedziałem z czym to się je. Nieskromnie dodam że psy w mojej rodzinie były zawsze całkiem dobrze ułożone i traktowane jak członek rodziny.
Na Bajkę czekałem długo, jakieś dwa lata czekałem na odpowiedni moment, aby mieć warunki i czas dla wymarzonej suczki. Znalazłem wspaniałą ,domową hodowlę, pierwszy kontakt, zdjęcia rodziców itd. ,już czułem że gdzieś tam bije serduszko tej małej urwiski. Poród w nocy z 31.01 na 01.02, widziałem ją po jakimś czasie na zdjęciach chociaż nie wiedziałem która to, mimo to aż się trząsłem z radości że gdzieś tam jest. Maluchy dorastały a ja zmieniałem co chwile tapety na pulpicie na najnowsze foty, robiłem zakupy porównując sklepy i marki dla psów, lektury dotyczące wychowania itp.
W pewnym momencie zadzwoniła hodowczyni, z informacją że z Bajką mogą być problemy, Bajeczka zaczęła ulewać po przejściu sruli na namaczaną suchą karmę. Po wizycie i zrobieniu zdjęć RTG diagnoza nie najlepsza, prawdopodobnie ma achalazję, przełyk olbrzymi. Pamiętam że prawie zemdlałem jak to usłyszałem, w głowie informacji zero, na szczęście Marta od razu opisała mi co i jak, bardzo uczciwie podchodząc do sprawy gdyż łatwo mogła to schorzenie po prostu ukryć,dała mi wybór czy chce się tego podjąć więc wielki ukłon w jej stronę. Zdecydowałem się być z Bajką do końca, mojego lub jej, pomimo wszystko, bo z wiekiem może być gorzej.
Przekopałem internet w dwóch językach, gdyż po polsku niestety ma nie dużo informacji. Konsultacje z zaprzyjaźnionym weterynarzem oraz tym który ją będzie prowadził też mówiły że mieli przypadki skrajnie różne i wszystko to kwestia indywidualna. Najważniejsza rzecz to pionizacja! Już w hodowli , dzięki szybkiej diagnozie Baja była pionizowana i karmiona papką z karmy. W praktyce jadła na taboreciku albo innym podwyższeniu i 10 minut trzymana na rękach w pozycji pionowej, za każdym razem po pięciu posiłkach dziennie.
Gdy Baja przyjechała do nowego domu radościom nie było końca. Bardzo żywa, energiczna, ciekawska i skora do zabawy, zachowuje się jak zdrowy pies. Jednak bulgotanie i pierwsze ulewania bardzo nas martwiły. Bardzo poprawił sytuacje schemat 5x dziennie picie, potem dopiero karma właściwa i wydłużyliśmy pionizowanie do 15 min. Ważne żeby papka z gniecionej karmy i drobno siekanego mięsa z warzywami była gęsta. Rzadziej po niej ulewała a też zmniejsza ryzyko dostania się masy pokarmowej do układu oddechowego albo płuc, czego powikłaniem było by najgorsze czyli zachłystowe zapalenie płuc.
Pionizacja:
Próby z krzesłem Baleya poczynialiśmy aczkolwiek Baja się męczyła psychicznie i fizycznie. Zła pozycja stawu biodrowego, pies przy jedzeniu miał głowę pochyloną, no i po jedzeniu za wszelką cenę próbowała się wydostać. Najlepiej sprawdza się trzymanie jej na siedząco, siadam w rozkroku a ona opiera się plecami o mój brzuch. Początkowo bardzo protestowała ale teraz spokojnie siedzi bez wiercenia. Nauczyła się samokontroli trochę no i teraz tak ma że uwielbia się dotykać i tulić.
Zmniejszyliśmy również czas z 15 do 10 min ale tylko dlatego że nie ulewa już zbytnio raczej sporadycznie, zwieracz zaczął działać w miarę prawidłowo. Oczywiście z wiekiem może się to zmienić w obie strony więc nie można odpuścić pionizowania. Również przy samym jedzeniu stoi przednimi łapkami na taborecie, wyprostowana, z prostą szyją.

Pokarm:
Baja zawsze dostawała karmę suchą, rozmoczoną i ugniecioną na papkę podobną do gęstego puree.
Różne karmy różnie namakają, czasami tłuczek do ziemniaków jest konieczny. Przy Acanie trzeba było się namęczyć, obecnie jest na Purizonie który świetnie się ugniata i bardziej jej smakuje.
Dodatkowo prócz przypraw jak zioła czy świeża kurkuma, Baja dostaje do tej papki zawsze puszkę Rocco Junior, Riniti Junior lub drobno pokrojone mięso z warzywami, czasem gęsta zupa z dodatkiem żelatyny, fajna galaretka się z tego robi. Wynika to z tego że potrzebuje urozmaicenia, bądź w dupce jej się poprzewracało, z łapczywca zrobiła się raczej wybredna. Najważniejsze jednak aby zawsze to razem ugnieść na papkę i żeby były to składniki pełnowartościowe. Każdy pies reaguje inaczej i niektóre przy Achalazji potrzebują rozwodnionych z kolei posiłków.
Jeżeli jest głodna ma większą tendencję do ulewania bo wzmożona wtedy produkcja kwasu solnego powoduję nacisk na uchyłek przełyku. Obecnie je trzy posiłki dziennie, czasami dwa, zależy od apetytu, ale jeden posiłek to zdecydowanie za mało! Lepiej mniejsze porcje a częściej.
Wszystkie syfne karmy typu chappi czy pedigree przy tym schorzeniu mogą nie dostarczyć potrzebnych składników więc w trosce o zdrowie każdego psa powinno się ich zakazać.
Problemem największym jest woda, Baja uleje jeżeli ot tak się opije, więc dostaje pić przed posiłkiem, bądź tylko parę łyków jeżeli to spacer, wtedy jest ok. Kiedy jest gorąco świetnie sprawdzała się kostka lodu, ona ją gryzie stopniowo rozpuszczając, zwilży chociaż gardło.


Spacery:
Jak wspominałem Bajka to bardzo żywy pies, zrównoważony jak na szczeniaka i jak na ogara całkiem posłuszny ale jednak potrzebuje sporo ruchu. Codzienny godzinny spacer plus wyjścia na siku to niewiele więc dwa razy w tygodniu udajemy się parogodzinną lub całodzienną wyprawę.
Teraz nie ma z tym problemu ale w wakacje gdy jest ciepło konieczne są co jakiś czas małe porcje wody, parę łyków wystarczy ale nie można przesadzać. No i smakołyki pomagające w przywołaniu i innych komendach. Najlepiej sprawdza się cienko pokrojona parówka, w plasterki wręcz, albo niewielka ilość smaczków, zwykła Beef Jerky albo idąc na łatwiznę z zoologa np. Alphaspirit które są miękkie i małe. Jeżeli umiejętnie poprowadzimy trening, nie paląc komend i nie zmniejszając wartości nagrody, komfortowo da się psa trzymać luzem. Bajka nigdy mi nie uciekła do tej pory, nawet jak złapie trop to go puści, przywołanie zawsze działało. Średnio w lesie robimy po 20 km, parę razy nawet nocowaliśmy w ramach bushcraftu, ale w mieście jej nie spuszczam ze smyczy, lepiej dmuchać na zimne. Gdyby się uprzeć może mogłaby nawet polować albo być terapeutą etc. Trzeba uwzględnić że bilans energetyczny musi być stabilny i nie praca nie obciąża psa a wydaje mi się że jest to możliwe chociaż specjalistą nie jestem.

Urocza Bajka jest obecnie bardzo silnym, aktywnym psem, ale na pewno potrzebuje dużo więcej uwagi od całkowicie zdrowego. Ulewa głównie jak się opije wody bądź jest głodna ale to nie znaczy że z wiekiem się to nie zmieni. Na razie wszystko w porządku, Baja nawet trochę grubas jest bo ma 33 kg, chociaż weterynarz mówi że jest ok. Robiłem jej zdjęcia RTG z kontrastem aby sprawdzić stan wola w przełyku, wynika z nich że bardzo się zmniejszyło ale warto je cyklicznie robić co pół roku. W przypadku gdyby Baja zaczęła częściej ulewać można zastosować zastrzyki na zmniejszenie wydzielania soków żołądkowych, jednak to tylko metoda doraźna. Możliwa jest operacja nacięcia tego zwieracza, ale to spowoduje że pokarm łatwiej wypada, nie tylko łatwiej wpada do żołądka. Jest dużo metod ale niestety żadna nie daje 100% poprawy. Dlatego trzeba psiaka z achalazją pionizować, kombinować z karmieniem i robić wszystko co w naszej mocy aby ułatwić jej bytowanie.
Chciałbym podkreślić że nie jestem specjalistą, a jedynie przyjacielem i członkiem stada Uroczej Bajki z Glinianej Osady, więc proszę o potraktowanie tego jako wskazówek, ogólnych wytycznych przy posiadaniu psiaka z Achalazją czyli przełykiem olbrzymim".

I ode mnie. Były przypadki achalazji w ogarach ale chyba kwalifikujące do eutanazji szczeniaka. Nasza Bajka rozwijała się bardzo dobrze, była większa od siory. Maciej był tym przyszłym właścicielem, który zawsze pytał czy dobrze się rozwija, czy juz nic się nie może ujawnić itd. Wybierając ją dla Niego wybrałam większą sunię i jak zawsze serduchem. On wybrał tak samo. I to Jemu musiałam pewnego dnia powiedzieć, że zdrowa nie jest:(. Bajka rosła i była kluchą, nic nie budziło podejrzeń. Jak zaczęły szczeniary więcej jeść coraz mniej namoczonej karmy, kilka razy zauważyłam, że ma cofki, ale że bardzo łakomie jadła to sobie to tym tłumaczyłam. Potem jak to ja, podejrzliwiec i wyszukiwacz chorób, zaczęłam ją baczniej obserwować. To właśnie takie cofki, wymioty rzekome, bez udziału tłoczni brzucha występują przy tej wadzie, więc są trudniejsze do zauważenia; pies się nie wije od ogona zanim zwróci. Bardzo ciężko to wyłapać, bo ona cofała albo z przełyku do pyska i przełykała ponownie albo jak coś wypadało to 8 innych towarzyszy obok to zaraz zjadało, ona zresztą też i śladu nie było. Mogę sobie wyobrazić, że hodowca to przeoczy albo że zatai też;/ Bajce dodatkowo trochę dudniło w klatce piersiowej, tak pukało. W końcu przełyk wypełniał jej klatkę piersiową :niewka: Zdecydowałam zrobić rtg z kontrastem jakoś ok. 5 tygodni. Potwierdziło moje podejrzenie. Przełyk miał w najszerszym miejscu szerokość niemal 5 cm. To dużo. Bajka przy tym rosła normalnie, radziła sobie. Zaczęłam karmienie w pionie i pionizację po jedzeniu. Najpierw nawet 20 min. Ciężko było 5-6 razy dziennie utrzymać 7 tygodniowego szczeniaka na rękach 20 minut po jedzeniu. Chodziłam z nią jak z dzieckiem, pokazywałam co za oknem itd. Kończyłam jedno karmienie szczeniaków, potem Bajka i właściwie zaraz znowu :tia:

Teraz Bajka urosła i dzięki rygorowi przy karmieniu i po przełyk nie rozszerza się bardziej. Jednocześnie olbrzymi szacunek dla Maćka, bo opieka nad psem z tą wadą jest opieką już do końca życia. Operuje z sukcesami doktor Galanty w Warszawie. Wszystko zależy jak pies funkcjonuje na co dzień, czy często cofa pokarm. Bajce od małego lepiej wchodziło bardziej gęste, więc jest trochę łatwiej z jedzeniem ale trudniej z piciem. Jak pisał Maciej po operacji wpust nie byłby napięty i wszytko od razu wpada do żołądka od razu ale jest też łatwość wypadania czyli wymiotów już z żołądka. U Bajki na razie nie ma potrzeby operacji, jest pod opieką weta i najwspanialszego właściciela pod słońcem. No i to kawał baby :marzyc_2:
Załączniki
79719432_571986990042339_4637997924385554432_n.jpg
79719432_571986990042339_4637997924385554432_n.jpg (270.06 KiB) Przejrzano 910 razy
79860324_463157897715384_3213611130639351808_n.jpg
79860324_463157897715384_3213611130639351808_n.jpg (228.66 KiB) Przejrzano 910 razy


Obrazek

Wilga
Posty: 1497
Rejestracja: czwartek 22 sty 2009, 18:01

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: Wilga » piątek 20 gru 2019, 00:00

Szacunek dla Hodowczyni i Właściciela, że mówicie i podejmujecie trud życia z psem "z wadą". Powodzenia pięknej Bajce, wszystkie Bajki to twarde dziewczyny.



Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7633
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: qzia » piątek 20 gru 2019, 10:55

Szacun dla Hodowcy i dla Macieja. Ważne jest aby pisać takie rzeczy. Dawno temu moi znajomi mieli kundelka z achalazją przełyku. Psiak w końcu został uśpiony bo ani on ani oni nie poradzili sobie z problemem. Dużo zdrowia dla Bajeczki i jej Właścicieli. I jak najmniej problemów związanych z chorobą. Sunia prześliczna i oby taka piękna została na zawsze. :marzyc: :marzyc: :marzyc:



Awatar użytkownika
aniamam
Posty: 832
Rejestracja: czwartek 31 maja 2012, 17:15
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: aniamam » piątek 20 gru 2019, 17:38

Niestety, z moich informacji, które dostałam, dr Galanty chwilowo musiał znacznie ograniczyć swoją pracę z powodu ciężkiej choroby


Ania M., Wrzos z Zatrzebia & Elja Sokoli Lot

Awatar użytkownika
miszakai
Posty: 4712
Rejestracja: piątek 17 paź 2008, 18:13
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Kontakt:

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: miszakai » piątek 20 gru 2019, 19:37

:(


Obrazek

Awatar użytkownika
Ania W
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 11705
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 22:03
Gadu-Gadu: 0
Kontakt:

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: Ania W » poniedziałek 30 gru 2019, 14:00

Ja z kolei znam przypadek szczeniaka w typie owczarka i on ładnie dorósł. Nie wiem jak później, bo straciłam kontakt ale przez mniej więcej pierwszy rok ładnie się rozwijał. Oczywiście wymagało to dużej kontroli ze strony właściciela.
Sądząc po wadze Bajki :fiufiu: jej też niczego nie brakuje i trzymam kciuki za to było było już tylko dobrze i zdrowo!



Awatar użytkownika
miszakai
Posty: 4712
Rejestracja: piątek 17 paź 2008, 18:13
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Kontakt:

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: miszakai » środa 08 sty 2020, 22:20

Zapomniałam doprecyzować, że diagnoza to powinny być 3 zdjęcia rtg. Jedno przed, drugie po podaniu papki z kontrastem do zjedzenia i od razu na stół a trzecie po 10 minutach pionizacji. U nas trzymaliśmy Baję i dało radę. Na drugim widać dokładnie poszerzony przełyk i pokarm w nim zalegający. Po 10 minutach pionizacji(wystarczy trzymać psa z głową wyżej, nie w totalnym pionie) papka ładnie u nas przeszła do żołądka. Są psy, które ciągle zwracają, tracą na tym pod kątem odżywienia, dłużej pokarm zalega powodując miejscowe odczyny zapalne w przełyku itd. Każdy przypadek jest inny.


Obrazek

Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 12480
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Achalazja przełyku czyli przełyk olbrzymi

Post autor: kasiawro » czwartek 09 sty 2020, 20:49

Dzięki za ten wpis - mało wiedziałam na ten temat. Na kursie ZKwP wieki temu wspominali szczątkowo (pamiętam, że o molosach mówili ), a tematu nie pogłębiałam.
Pozdrawiamy Bajkę :hi_1:



ODPOWIEDZ