ogarze problemy

Awatar użytkownika
hania
Posty: 6879
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: ogarze problemy

Post autor: hania » poniedziałek 22 lip 2013, 21:44

Ale to sa sluchy czy potwierdzone przypadki? Bo ja np wiem o jednym "sluchu" o ktorym sie roznioslo, ktory dysplazji nie mial. Ale glosniej bylo o tym, ze ma podejrzenie niz o tym, ze lekarz nic nie stwierdzil.



Awatar użytkownika
weszynoska
Posty: 4954
Rejestracja: czwartek 16 paź 2008, 13:21
Gadu-Gadu: 9111199
Lokalizacja: Leśniówka/Podkarpacie
Kontakt:

Re: ogarze problemy

Post autor: weszynoska » poniedziałek 22 lip 2013, 21:48

hania pisze:Ale to sa sluchy czy potwierdzone przypadki? Bo ja np wiem o jednym "sluchu" o ktorym sie roznioslo, ktory dysplazji nie mial. Ale glosniej bylo o tym, ze ma podejrzenie niz o tym, ze lekarz nic nie stwierdzil.
nawet do mnie te słuchy doszły :?

Nie znam osobiście żadnego ogara który by miał w rodowód wbite prześwietlenie na dysplazję z wynikiem od dr. Siembiedy


http://weszynoska.blogspot.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Obrazek

Awatar użytkownika
qzia
Posty: 7172
Rejestracja: piątek 07 lis 2008, 10:09
Gadu-Gadu: 9909298
Lokalizacja: Garwolin
Kontakt:

Re: ogarze problemy

Post autor: qzia » poniedziałek 22 lip 2013, 21:58

No to ja się podejmuję zrobić. Ajszy jak skończy cieczkę i Rysiowi-matołkowi, który został tatą. :mrgreen: Czekam tylko na gotówkę. :wstydek: :niewka:



Awatar użytkownika
SARABANDA
Posty: 3767
Rejestracja: niedziela 27 mar 2011, 20:08

Re: ogarze problemy

Post autor: SARABANDA » poniedziałek 22 lip 2013, 22:18

Wydaje mi się że dobrze by było sprawdzać pod kątem dysplazji NN i KW wprowadzane do hodowli, oczywiście tylko pierwsze pokolenia, ew drugie pokolenia.

________________

Małgosia&S&C


"...wcale nie wyprzedziliśmy zwierząt i roślin na drodze ewolucji. Po prostu one poszły w jedną stronę, a my w drugą."

Awatar użytkownika
hania
Posty: 6879
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: ogarze problemy

Post autor: hania » poniedziałek 22 lip 2013, 22:40

Gawra byla przeswietlona. Ma zdrowe biodra.
Weszynosko dlaczego od Siembiedy?

Ja znam pare przeswietlonych ogarow - z wynikiem dobrym i nie. Problem polega na tym, ze nie poznalam zadnego ogara ktory mialby objawy dysplazji - nawet sposrod tych z kiepskimi rtg. W zwiazku z tym zastanawiam sie czy jest sens przeswietlac i psy z gorszym wynikiem eliminowac z hodowli?



Awatar użytkownika
SARABANDA
Posty: 3767
Rejestracja: niedziela 27 mar 2011, 20:08

Re: ogarze problemy

Post autor: SARABANDA » poniedziałek 22 lip 2013, 22:58

Mimo wszystko byłabym ostrożna, bo jak się zaczną spotykać geny z obu stron obciążone i po kilku pokoleniach takich kojarzeń wyjdzie kicha to co? jak potem to ogarnąć?

________________

Małgosia&S&C


"...wcale nie wyprzedziliśmy zwierząt i roślin na drodze ewolucji. Po prostu one poszły w jedną stronę, a my w drugą."

Awatar użytkownika
hania
Posty: 6879
Rejestracja: czwartek 06 lis 2008, 08:23
Gadu-Gadu: 4788548

Re: ogarze problemy

Post autor: hania » wtorek 23 lip 2013, 20:33

Malgosiu a tak naprawde wierzysz, ze te geny sie jeszcze nie spotkaly przy takim misz maszu jak mamy u ogarow? Ja nie wiem ciagle sie zastanaiam.



Awatar użytkownika
SARABANDA
Posty: 3767
Rejestracja: niedziela 27 mar 2011, 20:08

Re: ogarze problemy

Post autor: SARABANDA » wtorek 23 lip 2013, 23:10

Nie myślę o ogarach PKR z tymi wynikami o jakich piszesz i bezobjawowych. Zastanawiam się nad dolewkami krwi pod kątem dysplazji bo może tu już dysplazja nie będzie bezobjawowa.

__________________

Małgosia&S&C


"...wcale nie wyprzedziliśmy zwierząt i roślin na drodze ewolucji. Po prostu one poszły w jedną stronę, a my w drugą."

Awatar użytkownika
bandurencja
Posty: 116
Rejestracja: piątek 29 lip 2011, 11:23
Gadu-Gadu: 0

Re: ogarze problemy

Post autor: bandurencja » piątek 27 mar 2015, 01:00

Wracając jednak do chorób częstych u ogarów: entropium i distichiasis. Mam doświadczenie z dwoma przypadkami. Entropium jest latwiej zdiagnozować laikowi, wobec czego przy odrobinie dobrej woli i wydatku ok. 400zl za oko, pies przestaje cierpieć. Jeden zabieg u okulisty weteranyjnego i po sprawie. O tyle distichiasis choć bolesne dla psa, nieoczywiste dla opiekuna. Zabieg (igła z prądem w mieszek włosowy - pod narkozą) kosztowny i moze sie powtarzać wielokrotnie. Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, zawiesiłam zamiar hodowli, bo wiem że wielu właścicieli nie 'udźwignie' kosztów wielokrotnych zabiegów (a trzeba mieć na uwadze, ze póki co w Polsce działa 4-5 okulistów weterynaryjnych).
Jeśli hodowcy realizują pasję z myślą o psach, a nie własnych ambicjach powinni odpuścić sobie osobniki z distichiasis !!!



ODPOWIEDZ