Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Awatar użytkownika
BasiaM
Posty: 8019
Rejestracja: czwartek 30 kwie 2009, 09:54
Gadu-Gadu: 7355946

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: BasiaM » czwartek 06 sty 2022, 13:30

Brakuje tylko i aż Ciebie a dom wydaje się pusty …
💔 Coda odeszła 5.01.2022 … serce nam pękło 💔
44BFCEAB-1211-4FFF-825B-C6E0B950AEFB.jpeg
44BFCEAB-1211-4FFF-825B-C6E0B950AEFB.jpeg (82.68 KiB) Przejrzano 248 razy


Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
KasiaR
Posty: 352
Rejestracja: niedziela 31 maja 2009, 21:23

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: KasiaR » czwartek 06 sty 2022, 14:53

Basiu jeszcze raz przytulam mocno, trzymaj się, każdą stratę trzeba przetrwać, jakoś wytrzymać ten ciężki czas



Awatar użytkownika
Czata
Posty: 792
Rejestracja: sobota 30 sty 2010, 08:31
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: Czata » czwartek 06 sty 2022, 15:41

💔😢


Jagoda z Czatą i Poraj

Awatar użytkownika
aganowaczek
Posty: 4346
Rejestracja: poniedziałek 18 sty 2010, 15:32
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Koziegłówki

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: aganowaczek » czwartek 06 sty 2022, 16:46

Bardzo nam przykro :placzek: Cały czas miałam nadzieję, że Coda się z tego wygrzebie :placzek:


Panu Bogu świeczkę a diabłu OGAREK :-)
Hodowla Ogara Polskiego
"z Sarmackiej Tradycji FCI"
534 992 136


Awatar użytkownika
ketrin
Posty: 1979
Rejestracja: czwartek 16 paź 2008, 20:36
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Łódź

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: ketrin » czwartek 06 sty 2022, 17:10

Basia trzymajcie się 💔 💔 bardzo Wam współczujemy, znamy ból pękniętego serca 💔 do dziś nas trzyma i wciąż wyć się chce :( 💔💔💔



Awatar użytkownika
kasiawro
Sołtys Wsi Ogarkowo
Posty: 12936
Rejestracja: środa 15 paź 2008, 08:09
Gadu-Gadu: 13373652
Lokalizacja: Niemcza /Dolny Śląsk

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: kasiawro » piątek 07 sty 2022, 10:23

Bardzo smutno i przykro. Dobrze, że jest w domu do kogo się przytulać aby sobie ulżyć choć trochu.
Tylko mogę dopisać, że czas leczy rany.
Coś się stało, że tak nagle?



Awatar użytkownika
BasiaM
Posty: 8019
Rejestracja: czwartek 30 kwie 2009, 09:54
Gadu-Gadu: 7355946

Re: Uchaty i Coda ..... czyli Węszynosy Poszły w Las

Post autor: BasiaM » środa 12 sty 2022, 18:43

Dziękujemy wszystkim za miłe słowa i tu i na fb ...

Nie możemy pogodzić się z tym, że Codusi z nami nie ma a dom jest pusty jakby wszyscy zniknęli ...

Codzinku nasz !
Byłaś najcudownieszą dziewczynką w naszym domu, kudłatą przytulanką, towarzyską, wesołą ale nie dającą sobie w kaszę dmuchać.
Zawsze byłaś koło nas ... czy to przed tv zwinięta w kłębek na sofie, czy w nocy rozłożona wygodnie a wtedy ja wstawałam połamana, czy to pod nogami w kuchni ( a może coś spadnie .. ) czy też między grządkami na ogrodzie lub jeżynami, które uwielbiałaś ...
Byłaś psem, na którego wystarczyło spojrzeć i już wiedziałaś co chcemy powiedzieć. Nie ma słów, którymi możemy opisać ból i pustkę jaką mamy w sercu.
Wyć nam się chce kiedy patrzymy na Uchatka, który nie może sobie znaleźć miejsca, który szuka Cię po domu, który leży w kącie i przeżywa wszystko na swój psi sposób... Widać jak tęskni ... My też tęsknimy bardzo i nie ma dnia, żebyśmy o Tobie nie mówili i za Tobą płakali ...
Codzinku ! Dziękujemy, że byłaś z nami, że wniosłaś w nasze życie tyle radości i przygód. Wiem, że miałaś cudowne życie i dziękuję, że mogłam być przy Tobie do ostatnich sekund Twojego życia.

Kochamy Cię bardzo !!!!!!

*************************

Codusia była wyjątkowo zdrowym psem. W wigilię rano zobaczyłam jak traci równowagę na ogrodzie, wymioty, drgawki,brak apetytu ... zatrucie prawdopodobnie trutką albo jakąś toksyną. Walczyliśmy bardzo o jej życie. Kiedy zaczęło się poprawiać dostała gorączki i zaczęła się dusić. Po sterydach była ulga i kiedy wydawało się, że będzie już z górki, Coda zasłabła w domu i odeszła ....
Była na ostatnim spacerze w lesie gdzie nagle odżyła i wcale nie chciała wracać do domu .... Za godzinę już patrzyła na nas z góry ....
Badania wykluczyły nowotwór, ropomacicze, choroby odkleszczowe i inne.
Zrobiłam wywiad na naszym osiedlu i okazało się, że na naszej ulicy kilka psów miało te same objawy. Jeden miał nawet identyczne wyniki. Pies młodszy więc już jest z nim lepiej ... Podejrzewamy, że albo ktoś zrobił to celowo i wrzucił coś na ogrody ( choć nie chce mi się w to wierzyć ) lub niemyślący sąsiad obsypał posesję trutką, ponieważ ma myszy. Prawdy pewnie się nie dowiemy. Na monitoringu nic nie widać.
Załączniki
CODA1.jpg
CODA1.jpg (42.66 KiB) Przejrzano 137 razy


Obrazek

Obrazek

ODPOWIEDZ